Łaty, łaty

Moje dzieci są w takim wieku, że szorowanie kolanami po dywanie to codzienność. O ile w domu w jakimś stopniu mogę kontrolować dziecko i przypominać, żeby tak nie robiło, to na to co się dzieje w zerówce już nie mam wpływu. Efektem tego są dziury, które pojawiają się na spodniach jedna za drugą. Spodnie fajne, szkoda wyrzucić, więc nic innego mi nie pozostaje jak naszywanie łat. Ręcznie oczywiście.


Z gwiazdką było bardzo dużo pracy, gdyż okazało się, że materiał mocno się strzępi. Ile ma szwów to nawet nie wiem, ale oprócz białych, jest jeszcze sporo czarnych, które są niewidoczne.



Po wielkości łaty - chmurki można sobie wyobrazić jak duża była dziura, no bo przecież dziecko pod nieobecność mamy jak zrobi dziurę, to nie zdejmie spodni, tylko dalej je dobija, powiększając dziurę. Swoją drogą niania też się nie popisała, skoro na to pozwoliła.


Patrząc na wzrost moich dzieci, można by było powiedzieć, że są prawie bliźniakami :) Różni je tylko 5 cm.


Komentarze

  1. Super wyszły Ci te łatki :) I fakt, Madzia goni Piotrusia ze wzrostem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chmurka jest przesłodka!!! Spodenki wyglądają z nią prześlicznie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz