wtorek, 15 lipca 2014

Podróż w czasie

Wsiadamy do naszego wehikułu czasu, przemierzamy różne przestrzenie i po 3 godzinach podróży jesteśmy na miejscu. Trafiamy na dziki zachód do miasteczka Silveradocity. Miasteczko jest niewielkie, ale jakby ktoś zabłądził to może sprawdzić na mapie gdzie się znajduje. Tylko co tam robi dinozaur? Chyba aż tak daleko w przeszłość się nie przenieśliśmy?


Razem z nami do miasteczka na Dzikim Zachodzie trafia Ania i jej wesoła rodzinka. W Silveradocity jest dom szeryfa, sracz szeryfa, saloon, bank, więzienie, strzelnica. Na każdym kroku można spotkać ówczesnych ludzi, którzy w niewielkich odstępach czasu pokazują przybyszom jak wyglądała ich codzienne życie.


W Silveradocity płacimy tylko i wyłącznie dolarami. Walutę wymienia się w banku.


Jak na Dziki Zachód przystało głównym środkiem transportu są konie. Dzieci zaprzyjaźniają się z kucykiem Punią.


Punia jest tak miła, że po zapłaceniu dolara jej opiekunce Karolajn, z chęcią wiezie przybyszkę na swoim grzbiecie.


Przybysz też odbywa przejażdżkę. Minę ma nie pewną, gdyż Punia nawiązuje z nim lekko rżącą konwersację.


Morgan ma chęć nauczyć przybyszy posługiwania się bronią krótką. Przybysze są jednak zbyt mali, żeby bez negatywnych emocji opanować tę umiejętność, więc Morgan jest niepocieszony.


Przybysze próbują wczuć się w klimat.


Gdybyśmy chcieli tu na dłużej zamieszkać, to nawet mały domek by się dla nas znalazł.


A może będziemy bogaci? Mali przybysze poszukują grudek złota.


Nieopodal jest mała wiosna indiańska.


Przybysze próbują rozpalić ognisko w tipi.


Do pewnego miejsca nawet szeryf chodzi piechotą.


Ktoś tu zajmuje fotel szeryfa. A może to jest nowy szeryf Silveradocity?


Chłopcy chyba coś przeskrobali i zostają zamknięci w więzieniu.


Ale to jest tylko tymczasowy areszt i zostają uwolnieni.


Basior łapie dzieci na lasso. Lasso jest imponujące, jednak Basior ma małe problemy z celnością. O ile dzieci złapać jest niełatwo, to z dorosłymi idzie znacznie lepiej. Zabawa zabawą, ale złapani ludzie idą do aresztu, są zamykani na kłódkę a wyjść można dopiero po wykupieniu przez rodzinę. Nawet cennik jest wywieszony. Eh ten dziki zachód - na każdym kroku kantują.



Tuż przy miasteczku jest rodeo. Morgan, Basior i Karolajn pokazują między innymi jak się oddziela jednego byka od stada, jak się łapie byka na specjalne lasso, które nie rani jego skóry, jak konie biegają między przeszkodami, jak się rzuca tomahawkiem.


Basior wraz ze swoim ulubionym koniem pokazują różne sztuczki.


Morgan chwali się umiejętnością władania rewolwerami.


W saloonie napełniamy nasze żołądki, po czym jesteśmy świadkami niezwykle wybuchowego wydarzenia, czyli napadu na bank ...


... który zostaje udaremniony przez szeryfa i mieszańców miasteczka.


W ramach relaksu i pozbycia się zalegających dolarów, można poćwiczyć strzelanie z łuku.


Cmentarz jest niewielki, ale spoczywają tu dzielni kowboje czyli Morgan Cztery Naboje (żył chyba 35 lat a może i nie), John (zastrzelony podczas pojedynku w Colorado), Bill Trzy Palce (został zastrzelony przez Szeryfa) a także George Plankton, który został powieszony przez przypadek.


Początkowo wydawało się, że owa podróż będzie nudna, gdyż miasteczko jest niewielkie i nie będzie tam nic ciekawego, ale na szczęście nie mieliśmy racji, gdyż rdzenni mieszkańcy Silveradocity rewelacyjnie organizują czas przybyszom z przyszłości. Jest to wyprawa na cały dzień, gdyż co chwilę dzieje się coś ciekawego.

Wsiadamy ponownie do naszego wehikułu i po krótkiej podróży przenosimy się 2700 lat wstecz do Biskupina. 

Tuż przy muzeum jest kolejka wąskotorowa, jednak byliśmy zbyt późno i nie było nam dane się nią przejechać. 


Przechodzimy przez drewniany most i jesteśmy w wiosce neolitycznej z epoki kamienia. Jednym bardzo długim domu mieszka nawet para ludzi. Jest też dywanik z dzika, który bardzo skupia uwagę Piotrusia.




Zbliżamy się do najsłynniejszego obiektu czyli osiedla obronnego ludności łużyckiej. Dzieci studiują mapę ... 


... po czym przekraczamy bramę ....


... i przenosimy się do kolejnych domostw.


Piotruś jest bardzo zainteresowany konstrukcją obrotowych drzwi.



W wiosce wczesnopiastowskiej dzieci pod okiem cioci Ani uczą się łowić ryby.


A żaby jakieś takie same jak w naszych czasach.



Zagroda Wisza jest bardzo dobrze zaopatrzona, bo jak się dobrze poszuka, to można znaleźć bieżącą wodę.



Zwierzyniec tak bardzo podoba się dzieciom, że nawiązują one dialog z niektórymi owieczkami.


Czas się teleportować do teraźniejszości. Najważniejszym punktem każdej wycieczki jest oczywiście plac zabaw.


Wymęczeni po całym dniu udajemy się do miejsca noclegowego. Plany były trochę inne, ale ostatecznie śpimy w pożyczonym namiocie, nad którym jest większy namiot. Ten duży namiot trochę osłania nas od porannego słońca. Jest to pierwsza noc dzieci pod namiotem. Piotruś zasypia od razu a Madzia się wierci i kręci bo jej niewygodnie (w końcu jest księżniczką)


W nocy budzę się i słyszę jakby jakiś mały konik parskał mi koło namiotu a to nie był żaden konik tylko najprawdziwszy w świecie zając.


Dopiero co po przebudzeniu - jeszcze jakieś takie wczorajsze jeszcze jesteśmy


ale szybko się ogarniamy i idziemy na piknik

2 komentarze:

  1. Super fotorelacja:) No jakby nie było, milo spędziliśmy tan czas:) No i pod wrażeniem jestem, że M. złapał zajca na fotkę, hi, hi, fajnie to wyszło:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rewelacja! Moc wrażeń :)

    OdpowiedzUsuń