Jak mama zaoszczędziła kilkadziesiąt złotych

Lubimy grać w Piotrusia. Najczęściej się tak zdarza, że Czarnym Piotrusiem zostaje Piotruś. Karty są fajnie, bo można nimi grać również w memory. O ile memory to gra pozioma i nie sprawia większych trudności, to utrzymanie kart w wachlarzu przez 3 bądź 5 letnie rączki to już nie lada wyzwanie. Od zawsze był z tym problem, dzieci rozkładały karty na płaskiej powierzchni i po kolei sprawdzały co się pod nimi kryje. To raczej mało wygodne rozwiązanie. Kiedyś przeglądając internet gdzieś tam mi mignął kotek - uchwyt to trzymania kart i dziś postanowiłam go odszukać i zamówić. Odszukałam, popatrzyłam na cenę i szczęka mi opadła do samej podłogi. 35 zł/szt. Ja się spodziewałam raczej 10 zł. Najtańszego kotka udało mi się znaleźć za 20 zł/szt plus oczywiście koszty wysyłki. Niezła suma za kawałek plastiku. No ale cóż, chwila zastanowienia, pytanie do taty czy ma jakieś niepotrzebne płyty, tata zdziwiony o jakie płyty mi chodzi, bo kto w dzisiejszych czasach używa płyt cd. Płyty oczywiście się znalazły (2 szt na jeden trzymacz), taśma klejąca, nożyczki i w 5 minut powstały 2 funkcjonalne uchwyty na karty.

Komentarze

Prześlij komentarz