środa, 27 listopada 2013

Hu hu ha, nasza zima zła ...

Jaka tam zima, zamiast śniegu jest śnieg z deszczem, zimno, plucha, zawierucha. Postraszyła marnym śniegiem i się roztopiła. Buty mi przemokły, z resztą nie tylko mi, w pracy połowa dziewczyn chodziła w samych skarpetkach - taka nowa moda biurowa ;) Brr... nie lubię takiej pogody i czekam na wiosnę hihi. Co prawda do kalendarzowej zimy jeszcze daleko a ja "na ocieplenie klimatu" już teraz zrobiłam kilka zimowych (jeszcze nie świątecznych) ozdób.


Szydełkowy bałwanek zamieszkuje nasz parapet. Jest milutki i cieplutki :) Ciekawe, kiedy uda nam się ulepić prawdziwego bałwana?


Koszyczek nr 1 z ostrokrzewem - mam nadzieję, że te moje twory choć trochę wyglądają jak ostrokrzew ;)


Koszyczek nr 2 z serduszkami - w sumie chyba bardziej walentynkowy niż zimowy, właściwie to może być całoroczny.


Dzieci szybko znalazły zastosowanie dla koszyczka. Wrzucają do niego skarby jesieni, które znajdują na spacerach.




2 komentarze:

  1. Pięknie wszystko Ci wyszło:) Ja też chciałabym tworzyć takie cudeńka jak Ty, ale nie mam do tego ani zacięcia ani chęci. Zazdroszczę Ci zdolności. A bałwanek taki całoroczny jest super - bo się nie roztopi. Nasze bałwanki an podwórku stały 3 dni i czwartego dnia rano zostały po nich 2 marchewki i 4 węgielki:) Ha, ha:)

    OdpowiedzUsuń