Hu hu ha, nasza zima zła ...

Jaka tam zima, zamiast śniegu jest śnieg z deszczem, zimno, plucha, zawierucha. Postraszyła marnym śniegiem i się roztopiła. Buty mi przemokły, z resztą nie tylko mi, w pracy połowa dziewczyn chodziła w samych skarpetkach - taka nowa moda biurowa ;) Brr... nie lubię takiej pogody i czekam na wiosnę hihi. Co prawda do kalendarzowej zimy jeszcze daleko a ja "na ocieplenie klimatu" już teraz zrobiłam kilka zimowych (jeszcze nie świątecznych) ozdób.


Szydełkowy bałwanek zamieszkuje nasz parapet. Jest milutki i cieplutki :) Ciekawe, kiedy uda nam się ulepić prawdziwego bałwana?


Koszyczek nr 1 z ostrokrzewem - mam nadzieję, że te moje twory choć trochę wyglądają jak ostrokrzew ;)


Koszyczek nr 2 z serduszkami - w sumie chyba bardziej walentynkowy niż zimowy, właściwie to może być całoroczny.


Dzieci szybko znalazły zastosowanie dla koszyczka. Wrzucają do niego skarby jesieni, które znajdują na spacerach.




Komentarze

  1. Pięknie wszystko Ci wyszło:) Ja też chciałabym tworzyć takie cudeńka jak Ty, ale nie mam do tego ani zacięcia ani chęci. Zazdroszczę Ci zdolności. A bałwanek taki całoroczny jest super - bo się nie roztopi. Nasze bałwanki an podwórku stały 3 dni i czwartego dnia rano zostały po nich 2 marchewki i 4 węgielki:) Ha, ha:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz