niedziela, 27 października 2013

Zabić bakterię razem z pacjentem

Borelioza - paskudna choroba odkleszczowa i wszystko wskazuje na to że to właśnie to cholerstwo mnie dopadło, z tym że żadnego kleszcza nie pamiętam. Brałam przez 2 miesiące duomox przepisany przez lekarza zakaźnika, ale wg jednej pani doktor to sobie tylko boreliozę połaskotałam tym duomoxem. Czy działał? Chyba trochę tak, falami była lekka poprawa i lekkie pogorszenie, ale do wyleczenia było jeszcze daleko. Po przeczytaniu prawie całego internetu dowiedziałam się, że najskuteczniejszą metodą leczenia boreliozy jest ILADS czyli podawanie dużej ilości antybiotyków (kilku na raz) w dużych dawkach i przez długi czas. Lekarzy ILADS jest jak na lekarstwo, więc byłam szczęśliwa, że znalazłam panią doktor w Słupsku, na wizytę czekałam tydzień (u innych lekarzy to jest nawet kilka miesięcy). Pani doktor stwierdziła, że nie ma najmniejszych wątpliwości że to jest borelioza i przepisała 3 antybiotyki w tym jeden dożylny, zagęszczający żółć. Od razu zapaliła mi się lampka ostrzegawcza, bo przecież nie mam woreczka żółciowego, jednak pani doktor stwierdziła, że to nie jest przeszkoda i przepisała jeszcze jakieś tabletki rozrzedzające żółć. Musiałam znaleźć pielęgniarkę, która będzie mi podłączać kroplówki. Okazało się, że to nie jest takie proste, bo nikt nie chciał się tego podjąć. Wykupiłam antybiotyki i przeraziłam się ich ilością a to było tylko na miesiąc. Zaczynałam od antybiotyku dożylnego tartriakson. W ulotce jest napisane, że dorosłej osobie daje się 1-2 g dziennie i przez 7-14 dni a ja mam dostawać 4 g przez minimum 14 tygodni. a później ma być zamieniony na inny doustny. Zaczęłam go przyjmować i zaczęłam mieć wątpliwości. A co jeśli to nie jest ta choroba? Branie antybiotyku przez minimum rok to nie jest branie witaminek. Wyniki badań są graniczne, więc 100% pewności nie ma. Wzięłam 4 dawki, po drugiej już wiedziałam, że coś jest nie tak. Biegunka, ból brzucha to tylko część objawów. Pani doktor mówiła, że wszystko jest ok, dopiero jak zrobiłam badania, to stwierdziła że faktycznie trochę mi ten antybiotyk zaszkodził jednak dalej kazała go brać. Antybiotyk razem z lekiem rozrzedzającym żółć wywołały u mnie żółtaczkę, gdyż oba leki zwiększają wydzielanie żółci. Przerwałam leczenie na własną odpowiedzialność bo jak po 4 dniach są takie skutki uboczne to co będzie po 14 tygodniach. Pani doktor powiedziała, że jak będę chciała wrócić do leczenia to i tak musi mi przepisać ten sam antybiotyk w tej samej dawce, że innego leczenia nie ma, co oczywiście nie jest prawdą, bo ludzie leczą się różnymi antybiotykami. Przy braniu antybiotyku trzeba pić 2,5 litra wody dziennie z wyciśniętymi dwiema cytrynami. Taki napój bardzo podrażnił mi żołądek a pani doktor również wiedziała, że mam problemy z żołądkiem. Ona leczy jakimś schematem, nie patrząc na inne dolegliwości pacjenta, więc jakby ktoś chciał się leczyć u tej pani doktor to szczerze odradzam, bo gotowa jest zabić chorobę razem z pacjentem. Jednak działanie antybiotyku dało się szybko zauważyć, przestały mnie boleć kości, zawroty głowy i drętwienia znacznie się zmniejszyły. W sumie to najpierw spodziewałam się herxa a nie poprawy, ale u mnie nigdy nic nie jest książkowo. Kilka dni po odstawieniu antybiotyku wszystkie objawy wróciły. Teraz muszę zrobić usg brzucha, żeby sprawdzić czy coś się nie uszkodziło, chcę zrobić jeszcze jedno badanie, żeby potwierdzić tę boreliozę i chyba muszę szukać innego lekarza ILADS. Oj ciężko będzie.

3 komentarze:

  1. Kochana trzymam kciuki, abyś szybko znalazła lekarza dobrego i sensownego!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. nic mi nie mów o lekarzach, człowiek sam robi rozeznanie i musi im podpowiadać - bo oni tak jak mówisz według schematu. Trzymaj się

    OdpowiedzUsuń