wtorek, 2 lipca 2013

Zabytkowe trolejbusy w Gdyni

W Gdyni funkcjonuje jeden z 3 systemów trolejbusowych w Polsce. Pozostałe są w Lublinie i Tychach.  Pierwszy trolejbus na ulice Gdyni wyjechał w roku 1943, natomiast w roku 2012 uruchomiono linię 326, która jest obsługiwana przez 3 zabytkowe trolejbusy.

fot. ZKM Gdynia

Trolejbusy te kursują między pętlą "Grabówek SKM" a Centrum Handlowym Klif w Orłowie, przejeżdżając  obok największych atrakcji Gdyni.

SAURER 4TIILM

fot. ZKM Gdynia

Saurer 4TIILM został wyprodukowany w 1957 roku. Skonstruowano jedynie 12 sztuk tych trolejbusów, wszystkie do 1991 roku jeździły w szwajcarskim mieście St. Gallen a następnie zostały przekazane do obsługi linii trolejbusowych w Warszawie. W 2001 roku trzy trolejbusy zostały sprowadzone do Gdyni a 2003 roku po kapitalnym remoncie jeden z nich zaczął obsługiwać niedzielne kursy z Gdyni do Sopotu.  Pozostałe dwa zostały odkupione przez prywatną osobę i obecnie niszczeją na placu przy Gdyńskim Muzeum Motoryzacji. Według tablicy informacyjnej wiszącej wewnątrz trojebusu charakteryzuje go cicha jazda i płynny rozruch bez szarpnięć, czego niestety nie mogę potwierdzić, gdyż podczas przejażdżki ciężko było utrzymać równowagę, choć nie wiem czy to wina trolejbusu czy kierowcy. Siedzenia są drewniane i do najwygodniejszych nie należą, jednak znacznie bezpieczniej było siedzieć niż stać i narażać się na nerwowość kierowcy. Nadwozie Saurera jest w całości wykonanie z aluminium, dzięki czemu ma on stosunkowo małą masę (9 ton) oraz długą żywotność.

SKODA 9TR

fot. ZKM Gdynia

Skoda 9TR została wyprodukowana w 1975 roku. Jest ona chlubą i oczkiem w głowie PTK. Wyremontowanie tego pojazdu z dbałością o najdrobniejszy szczegół, trwało 2 lata. Obecnie na świecie jest 8 odrestaurowanych pojazdów tego typu i kilkanaście zdewastowanych bądź po przeróbkach ingerujących w ich wygląd. Skody 9TR jeździły po ulicach Gdyni w latach 1962 - 1979. Wnętrze trolejbusu jest naprawdę dopracowane, siedzenia są mięciutkie i bardzo wygodne.

JELCZ 120 MTE

fot. ZKM Gdynia

Jelcz 120 MTE został wyprodukowany w 1994 roku przez firmę KPNA w Słupsku. Dla mnie osobiście nie jest to zabytkowy trolejbus, gdyż pamiętam jeszcze jak te pojazdy jeździły kiedyś po Słupsku. 

Pewnej niedzieli stwierdziliśmy, że pojedziemy sobie na wycieczkę trolejbusową. Do plecaka spakowaliśmy zapasowe ubrania oraz jedzenie i picie i udaliśmy się na przystanek. Na trolejbus musieliśmy trochę poczekać, ponieważ z obawy że się spóźnimy, byliśmy trochę za wcześnie.


Madzia chciała żeby przyjechał czerwony trolejbus i była bardzo zawiedziona jak zobaczyła że nadjeżdża zielony Saurer.


Jechało się średnio wygodnie z uwagi na drewniane siedzenia i szarpanie trolejbusu, które jest dość uciążliwe, kiedy się stoi.


Na ulicy Świętojańskiej spotkaliśmy nadjeżdżającą z naprzeciwka czerwoną Skodę.


Wysiedliśmy na przedostatnim przystanku i poszliśmy w stronę plaży w Orłowie. Z okazji Dni Morza załapaliśmy się na kilka atracji. Dzieci obejrzały teatrzyk pod tutułem "Kłótnia na balu", który był zmodyfikowaną wersją Królewny Śnieżki.



Była też nauka robienia zwierzątek z podłużnych balonów, jednak Madzi balon szybko pękł a Piotruś nie chciał swojego poświęcić na zwierzątko. Kiedy jednak znudziło mu się noszenie balonu to mama zrobiła z niego pieska. Z plaży mogliśmy obserwować paradę okrętów wojennych i latające śmigłowce.



Pogoda co chwilę robiła nam psikusy i przebieraliśmy się chyba ze czterdzieści razy. Raz był upał, za chwilę silny wiatr, potem deszcz a następnie znowu upał. Niestety mimo deszczu i słońca, nie było tęczy. 

Nie mogło też zabraknąć wygłupów na placu zabaw.


Udało nam się przecisnąć przez dziki tłum, który razem z orkiestrą dętą ustawił się na początku molo i poszliśmy sobie na spacer po orłowskim molo.



W drodze powrotnej na trolejbus (wg Madzi trejlobus) wstąpiliśmy na lody i gofry.


Na przystanku znów byliśmy za wcześnie, więc trzeba było chwilę poczekać. W międzyczasie pojawił się tłum ludzi, który też chciał jechać tym samym trolejbusem.


Tym razem, ku uciesze Madzi, nadjechała czerwona Skoda.


Jechało się nią bardzo wygodnie. Mimo że początkowo musieliśmy stać, to dzieci trzymając się uchwytów przy siedzeniach, nie miały problemów z utrzymaniem równowagi. Na szczęście potem zwolniły się miejsca, więc mogliśmy usiąść. Dzieci po całym dniu wrażeń i długim spacerze, usnęły na naszych kolanach. 



4 komentarze:

  1. Ale super dzień mieliście:) A takiej przejażdżki tymi zabytkowymi trajtkami to zazdroszczę! Muszę kiedyś wybrać się do Gdyni, żeby nimi się przejechać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszamy i na kawkę do nas też :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A dziękuję, na pewno uda nam się w końcu dopasować i wprosimy się na kawkę;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przypadkowo znalazłem Twój blog szukając zupełnie innych informacji. Miałem okazję przejechać się Saurerem w maju 2015 i jest dokładnie tak, jak piszesz. Nieprawdopodobnie szarpie: gaz, hamulec, gaz, hamulec, bluzgi ze strony kierowcy pod adresem pieszego, który ośmielił się wejść na przejście, gaz &c. Kilka razy jechałem Saurerem jeszcze w ruchu liniowym w Wa-wie i było dokładnie tak, jak powinno być: płynnie, spokojnie. Nie wiem, czy gdyński Saurer ma tylko pecha do bardzo nerwowego kierowcy, czy przy remoncie popełniono jakiś błąd...

    OdpowiedzUsuń