Odkrywamy Gdynię - wieża widokowa w Kolibkach

Mieszkam w Gdyni od 9 lat a właściwie co roku udaje nam się odkryć w najbliższej okolicy jakieś nowe, ciekawe miejsce. Tym razem jest to wieża widokowa w Kolibkach.



Podejścia do wieży mamy dwa. Pierwsza wyprawa jest od strony Kolibek. Parkujemy samochód pod lasem i czarnym szlakiem bez większych przeszkód docieramy do wieży. Wita na jednak zamknięta kłódka i tabliczka z napisem że zwiedzanie jest w godzinach 8-18 a jest godzina 18:32. Żeby nie iść tą samą drogą, postanawiamy wrócić żółtym szlakiem, który na mapie jest niewiele dłuższy niż czarny. Szlak początkowo jest ok. Największą atrakcją dla dzieci są ogromne kałuże i ślady po traktorze a mnie powoli dobijają pytania "kiedy zobaczymy traktor?" i "kiedy pójdziemy na plac zabaw?". Szlak się robi coraz bardziej dziki. Madzia postanawia sprawdzić czy wygodnie się chodzi w zabłoconych sandałkach, więc przechodząc zbyt blisko błotnej kałuży, wpada sobie do niej. Na szczęście trzyma mnie za rękę, więc wpadają tylko stopy i kilka kropel błota spada na getry. Idziemy coraz bardziej pod górę i coraz to węższą ścieżką. W pewnym momencie szlak jest nie do przejścia, przewalone drzewa blokują drogę, więc podążamy za tatą, który mówi, że wie gdzie idzie. Dochodzimy do miejsca gdzie ludzie po błocie jeżdżą na kładach, po niewielkiej chwili dochodzimy do torów kolejowych. Wszystko fajnie, tylko przez tory przejść nie możemy, więc cofamy się inną drogą, przez chaszcze i trawy i ogromną ilość wielkich, brązowych ślimaków bez skorup. W końcu dochodzimy do samochodu i przebieramy Madzię w suche i czyste skarpetki i getry.

Następnego dnia przed południem podjeżdżamy samochodem od strony ulicy Wielkopolskiej. Tata wiezie nas samochodem przez las prawie pod samą wieżę. Ty razem kłódka jest otwarta, jest trochę ludzi, którzy tak jak my chcą zobaczyć Gdynię z góry. Wchodzimy na wieżę, która ma 28 metrów wysokości i jest 85 metrów npm. Pogoda jest słoneczna, pięknie widać Gdynię i Sopot oraz zatokę z licznymi statkami. Piotruś trochę się boi takiej wysokości. Schodzimy z wieży, tata jedzie samochodem w stronę miasta a ja z dziećmi idę spacerkiem przez las, w końcu to tylko 1,5 kilometra. Dosłownie co parę minut mija lub wyprzedza nas rower lub samochód.






Komentarze

  1. No widzisz Ulka, a ja nawet nie wiedziałam, ze w Gdyni jest takie widokowe miejsce:) Dzięki za info i foto relację;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wcześniej nie wiedziałam a naprawdę warto się tam wybrać. Następnym razem zostawimy samochód przy cmentarzu i pójdziemy pieszo przez las w obie strony.

      Usuń

Prześlij komentarz