poniedziałek, 10 czerwca 2013

Pierwsza wizyta u fryzjera

Z racji lenistwa namówiłam moje starsze nieco już zarośnięte dziecko na wizytę u fryzjera. Do tej pory zawsze ja go obcinałam, zawsze maszynką, bo nożyczkami nie umiem, ale prawie zawsze jest to ryk, wrzask i kupa stresu - z jego strony bo tego nie lubi, i z mojej bo nigdy nie wiem co mi wyjdzie. Tym razem poszłam na łatwiznę i stwierdziłam, że ktoś inny może się z nim pomęczyć. Dziecko było trochę zszokowane, więc nie stawiało oporu. Pani fryzjerka była przygotowana, na podramiennikach krzesła położyła deseczkę, dzięki czemu Piotruś siedział wyżej i widział się w lusterku. Trochę się bał, szczególnie obcinania nożyczkami, ale był dzielny.



Jeśli chodzi o efekt końcowy to jest w miarę ok, ale nieskromnie mogę stwierdzić, że mi to wychodzi lepiej ;) Nie robię mu grzywki na garnek, choć pani fryzjerka stwierdziła, że grzywka jest wycieniowana.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz