poniedziałek, 13 maja 2013

Pastele po raz pierwszy

Sobotniego przedpołudnia, kiedy Tata był w pracy a chora mama już opadała z sił, dzieciaki dokazywały w najlepsze. Otworzyły sobie szafkę, której otwierać nie mogą i znalazły moje stare pastele, więc żeby się trochę uspokoiły, przygotowałam im w kuchni (dobrze że w kuchni a nie w pokoju) kartki, dałam te pastele i powiedziałam: malujcie. Wyszłam do pokoju i słyszę: "mamo ale to się brudzi", "mamo, mam brudne paluszki", "mamo, muszę umyć ręce", "mamo, połamałem jedną kredkę" itd. Nie reagowałam, po chwili była chwila ciszy (co jak wiadomo nigdy nie wróży nic dobrego) po czym dobiegały radosne odgłosy: "mamo, chodź, zobacz co zrobiliśmy", "mamo, zobacz jakie mam ręce". No to poszłam zobaczyć :)



2 komentarze:

  1. znaczy się zabawa była przednia :)) taaa, skąd ja to znam - cisza zawsze zwiastuje "niespodziankę" - moja córa, kiedy miała niecałe 3 latka tak się świetnie bawiła, że kremem Penaten (!) wysmarowała nie tylko siebie i lalkę, ale wszystko, co było w zasięgu jej rączek, m.in. narzutę z rogówki (do wyrzucenia, nie dało się sprać takiej ilości tłustej mazi...), ale co tam - przynajmniej jest co wspominać, hihi :))
    w wolnej chwili zapraszam na słodycze :)

    OdpowiedzUsuń