Sezon rowerowy otwarty

Pogoda  w końcu zrobiła się wiosenna, więc trzeba było czym prędzej nabyć potrzebne akcesoria i wyruszyć na rowerki. 

Madzia ma rowerek po Piotrusiu. W zeszłym roku z rowerka o wielkości kół 10" (na którym podobno kiedyś jeździł tata) zdjęliśmy pedały i łańcuch i powstał rowerek a'la biegowy. Dziadek Waldek wyregulował tylko koła i hamulce i Piotruś przez całe lato na nim pomykał. Madzikowi kupiliśmy kask, który koniecznie musiałbyć różowy. Okazało się że kask w rozmiarze S jest na styk, wiec kupiliśmy rozmiar M regulowany, więc starczy jej chyba do 10 lat.

Piotruś uzbierał sobie pieniążki na urodziny i za to kupiliśmy mu rowerek z kołami 16". Długo się zastanawialiśmy na wielkością rowerka, bo tak naprawdę na 12" też się mieści, ale starczyłby tylko na te rok, 14" wszyscy nam odradzali bo to jakiś chiński wymysł, a 16" to jest dość duży rower jak na 4 letnie dziecko, ale w końcu Pan w sklepie rowerowym powiedział że 16" cali będzie najlepszy. Wybór jest dość duży, przedział cenowy też. Zdecydowaliśmy się na rowerek z błotnikami, bagażnikiem i koszykiem (co  niestety zwiększa wagę rowerka) i z hamulcem tylnym typu torpedo w pedałach i przednim ręcznym. Zastanawiam się teraz czy nie dokupić tylnego ręcznego hamulca, bo Piotruś jest nauczony hamować rękami. Są rowerki z dwoma hamulcami ręcznymi ale wtedy nie mają hamulca nożnego a podobno nożny jest najskuteczniejszy i małe dziecko nie da rady dobrze zahamować hamulcem ręcznym. Kask Piotruś ma z zeszłego roku w rozmiarze S (więc mniejszy ok kasku Madzi) ale jeszcze jest na niego dobry.

Rower Piotrusia przyszedł przedwczoraj, musieliśmy go samodzielnie złożyć i od razu mimo że już było dość późno wyruszyliśmy przetestować rowerki.

Okazało się że Madzia nie sięga do podłoża całymi stopami tylko paluszkami, ale jej to w ogóle nie przeszkadza, w 5 minut załapała o co chodzi i nawet jak traci równowagę, to wie jak ma ustawić stopy, żeby się nie przewrócić.



Z Piotrusiem mieliśmy długie negocjacje, bo bardzo chciał mieć rowerek na 4 kółkach, ale skoro umiał w zeszłym roku jeździć na 2, to bez sensu jest teraz dokręcać te boczne. Na szczęście spodobało się mu że rower ma z tyłu patyk, więc przynajmniej na razie odpuścił te kółka. Pierwsze próby jazdy na rowerku wyszły dość dobrze. Pedałowanie musi jeszcze trochę poćwiczyć bo czasem plączą mu się nóżki. Utrzymywanie równowagi to nie jest łatwa sprawa na takim dużym rowerku, więc na razie jeździmy z patykiem, ale jako go puściłam to przejechał sam ok 5 m, więc mam nadzieję że w miarę szybko się nauczy jeździć sam na 2 kółkach.



Dziś po obiadku znów ruszamy pojeździć :)

Komentarze