poniedziałek, 22 grudnia 2014

Jasełka

W zeszłym tygodniu w zerówce Piotrusia odbyły się Jasełka. Dzieci przygotowywały się od ponad miesiąca, uczyły się wierszyków, próby były codziennie. Pech chciał, że przed samymi Jasełkami prawie wszystkie dzieci się rozchorowały i występy stanęły pod znakiem zapytania. Jednak rodzice zdecydowali, że Jasełka się odbędą i na krótką chwilę sala zerówkowiczów zmieniła się w mały szpital.

Piotruś dostał rolę pasterza a mama miała za zadanie przygotować strój pasterza. Można kupić taki strój, jednak trochę szkoda było mi wydać na niego 60 zł. Kupiłam więc w sh płachtę brązowego sztruksu za całe 2 zł i uszyłam z niego kamizelkę i kapelusz. Są to moje pierwsze rzeczy uszyte na nowo zakupionej maszynie do szycia. Nie są może idealne, ale i tak jestem zadowolona, że udało mi się je uszyć.

Przymiarki w domu

Zbliżenie na kapelusz - wiem, że wiele mu brakuje, ale chyba do kapelusza jest trochę podobny ;)

Trzej pastuszkowie

Cała grupa

sobota, 20 grudnia 2014

Łaty, łaty

Moje dzieci są w takim wieku, że szorowanie kolanami po dywanie to codzienność. O ile w domu w jakimś stopniu mogę kontrolować dziecko i przypominać, żeby tak nie robiło, to na to co się dzieje w zerówce już nie mam wpływu. Efektem tego są dziury, które pojawiają się na spodniach jedna za drugą. Spodnie fajne, szkoda wyrzucić, więc nic innego mi nie pozostaje jak naszywanie łat. Ręcznie oczywiście.


Z gwiazdką było bardzo dużo pracy, gdyż okazało się, że materiał mocno się strzępi. Ile ma szwów to nawet nie wiem, ale oprócz białych, jest jeszcze sporo czarnych, które są niewidoczne.



Po wielkości łaty - chmurki można sobie wyobrazić jak duża była dziura, no bo przecież dziecko pod nieobecność mamy jak zrobi dziurę, to nie zdejmie spodni, tylko dalej je dobija, powiększając dziurę. Swoją drogą niania też się nie popisała, skoro na to pozwoliła.


Patrząc na wzrost moich dzieci, można by było powiedzieć, że są prawie bliźniakami :) Różni je tylko 5 cm.


środa, 17 grudnia 2014

Tiulowa spódniczka

Zrobiłam już jedną tiulową spódniczkę TUTU. Piękna jest, ale bardzo niepraktyczna. Może ją w przyszłości jakoś przerobię a póki co uszyłam (tym razem uszyłam a nie zrobiłam) kolejną tiulową spódniczkę. Spódniczka ma kilka warstw i podszewkę. Jest fajna i starczy na długo. A jak ją uszyłam i za ile? No więc kupiłam w sh zniszczoną sukienkę w rozmiarze xs za całe 2 zł. Odprułam to co mi było niepotrzebne a z reszty uszyłam spódniczkę. 




Niby prosta sprawa, ale z braku maszyny była szyta ręcznie, więc zajęło mi to sporo czasu. Kolejna rzecz będzie już szyta ma maszynie, bo taki właśnie prezent urodzinowy sobie zrobiłam.

wtorek, 16 grudnia 2014

Stoi na stacji lokomotywa

Stoi na stacji pociąg pendolino. Jadąc samochodem główną ulicą bardzo dobrze go widać. Piotruś: Woooooooooooow, ale ten pociąg ma ostry dziuuuuub. To jest chyba pociąg wyścigowy.

niedziela, 14 grudnia 2014

Siódemka

Jest taka firma kurierska, co nazywa się Siódemka i jak sama nazwa wskazuje, dostarczenie towaru do odbiorcy zajmuje jej siedem dni. Niestety kupując przez internet i wybierając dostawę kurierem, nie mamy wpływu na to, jakim kurierem sprzedawca wyśle przesyłkę. Z Siódemką już nie raz mieliśmy większe lub mniejsze problemy, ale tym razem przeszli samych siebie. 

ŚRODA
Nadano przesyłkę.

CZWARTEK
Teoretycznie tego dnia przesyłka powinna być dostarczona. Rano kurier odebrał przesyłkę z magazynu, status na stronie internetowej był "w doręczeniu". Czekaliśmy do samego wieczora, przesyłki brak. Zaglądamy na stronę i status zmienił się na "doręczono"... No ciekawe gdzie doręczono, bo na pewno nie do nas. M napisał maila z prośbą o wyjaśnienie sytuacji.

PIĄTEK
Rano zadzwoniłam do centrali, powiedzieli że będą dochodzić co się stało. M dostał maila, że kurier źle wpisał status przesyłki i że dziś zostanie podjęta próba dostarczenia. Status zmieniono znów na "w doręczeniu". Czekamy. Zaglądamy na stronę, dalej jest "w doręczeniu" ale jak się weszło głębiej, to okazało się, że kurier rano zwrócił przesyłkę i nie wziął jej na nowo. Dzwonię. Mówią, że faktycznie kurier nie wziął przesyłki, nie wiedzą dlaczego i jaki jest problem z tą przesyłką, że zostanie dostarczona w poniedziałek. Pytam się czemu nie w sobotę. Mówią, że będzie w sobotę.

SOBOTA
Zaglądam na stronę i o dziwo dalej jest status "w doręczeniu" i przesyłka nie podjęta na nowo. Dzwonię do centrali, mówią, że ktoś z Gdańska się z nami skontaktuje. Czekamy. Nie skontaktował się. Dzwonię jeszcze raz i proszę o numer telefonu do Gdańska. Dzwonię do Gdańska, mówią, że przesyłka jest na magazynie, nie wiedzą, czemu nie została zabrana, może dlatego, że nie wszyscy kurierzy dziś wyjechali, dali mi numer telefonu do koordynatora kurierów. Dzwonię. Mówi, że już go nie ma w pracy i niewiele może pomóc, ale nie wie, czemu przesyłka nie została zabrana, bo wszyscy kurierzy dziś wyjechali i daje numer do kolegi. Kolega odrzuca moje połączenia. W międzyczasie dzwoni kurier i radosnym głosem oznajmia: "Mam dla pani przesyłkę" (a podobno została w magazynie). Kurier nie mógł zrozumieć, że w naszym bloku jest portiernia, nie chciało mi się tłumaczyć, powiedziałam że zejdę na dół. Pytam się o co chodzi z tą przesyłką, gdzie ona była przez tyle dni. Mówi, że źle wpisał status, że pomaga koledze (który wyglądał na 14 lat), że ktoś inny woził tę przesyłkę - ściema na całego. Sprawdziłam czy wszystko jest i wzięłam paczkę. Dopiero po jakimś czasie zorientowałam się, że nie dał mi nic do podpisania.

NIEDZIELA
Z ciekawości zaglądam na stronę internetową i okazuje się, że przesyłka jest nadal "w doręczeniu" i nie ma nawet informacji, że kurier ją zabrał z magazynu. No ręce opadają.

Z tymi siedmioma dniami to trochę przesadziłam, ale gdybym nie była taka upierdliwa, to kto wie, może właśnie tyle by im to zajęło. Chyba Was nie zdziwi, że nie polecam tej firmy :)

Lawedowo

Nie mam w tym roku weny do tworzenia ozdób świątecznych, ale to nie znaczy, że nic nie robię. Pewnego pięknego wieczoru wróciłam do letnich klimatów i zrobiłam zakładki i zawieszki z motywem lawendy.


Edit : Właśnie przyszedł mi do głowy pewien pomysł :) Kto zgadnie jaka książka jest na zdjęciu z zakładką, otrzyma ode mnie drobny upominek :)

środa, 10 grudnia 2014

Zwierzaki - Pocieszaki

Zbliżają się Święta, ludzie myślą o prezentach, szał zakupowy trwa. Jednak dla wielu ludzi jest to czas refleksji, czas skupienia, w wielu budzi się chęć pomocy innym. Jest wielu ludzi potrzebujących, jest wiele akcji charytatywnych, wszystkim nie da się pomóc, ale jest jedna szczególna akcja. 

Mamy blogerki wydały książkę dla dzieci "Zwierzaki - Pocieszaki". Są to rymowane bajki o Karolu i jego 10 zabawkach - zwierzątkach, które prowadzą swoje sekretne życie, kiedy Karol opuszcza dom. Każde zwierzątko ma inny charakter, przeżywa inne przygody. Poznamy m. in. Kotka Kłopotka, Ropuchę Łakomczuchę, Świnkę Balbinkę czy Liska Hipiska. Książka jest do czytania i oglądania, gdyż została wzbogacona pięknymi rysunkami.


Mamy blogerki, które napisały książkę oraz inne osoby zaangażowane w jej wydanie zrobiły to charytatywnie, poświęciły swój czas, nie biorąc za to ani grosza. Sponsorem wydania książki jest Pensjonat Reymontówka. Dzięki temu całkowity dochód ze sprzedaży książki zasili konto Fundacji Kawałek Nieba z Rumi, która opiekuje się chorymi, niepełnosprawnymi i cierpiącymi z powodu biedy dziećmi z całej Polski. Minimalna cena książki (jest to darowizna na rzecz fundacji, więc można wpłacać więcej) wynosi 29,99 zł i można ją zamówić na stronie http://zwierzakipocieszaki.pl/. My już zamówiliśmy i Was też do tego zachęcam. Książka może być świetnym prezentem pod choinkę.

sobota, 6 grudnia 2014

Mamowo-blogowa wymianka mikołajkowa 2014

Grudzień to taki fajny miesiąc, w którym ludzie obdarowują się prezentami. Fajnie jest dostawać prezenty, ale równie fajnie jest sprawiać komuś radość obdarowując go drobnym upominkiem.

Zapisałam się do mamowo - blogowej wymianki mikołajkowej organizowanej na blogu  Cały Świat Karli. Dziewczyny bawią się od 2012 robiąc prezenty na Wielkanoc i Mikołajki. W tym roku postanowiłam do nich dołączyć. W paczcie miało się znaleźć coś mamowego, coś dzieciowego i coś słodkiego :)


Dostałam paczkę od Melanie's Fasion a w niej same cudowności:
- kartka z życzeniami
- książka (strzał w 10, Piotruś jest zachwycony)
- kolorowe stempelki
- spineczki handmade
- bransoletka handmade
- czekolada
- czekoladowe zawieszki na choinkę



To co lubię najbardziej czyli ręcznie robiona bransoletka. Jest super. Bransoletki w tym stylu jeszcze nie mam, więc zasili moją kolekcję :)


Ręcznie robione spineczki dla Madzi. Piękne są, dziewczęce a zarówno eleganckie. Będą w sam raz na Wigilię a póki co zieloną Madzia nosi na włosach a z różowej zrobiła muchę dla swojego ulubionego misia :)


Ja zrobiłam paczkę dla Hej Misiek. Mama dostała zakładkę do książki zrobioną przeze mnie, ogrzewacz do rąk pod postacią liska oraz czekoladę a Misiek dostał ośmiorniczkę zrobioną przeze mnie, kolorowankę oraz czekoladę.


Relacja znajduje się na blogu Hej Misiek

piątek, 5 grudnia 2014

Ludzie listy piszą

Zostałam zaproszona do kampanii rekomendacji streetcom dotyczącej neokartek. Pocztówkę bądź karnet poziomy lub pionowy można samodzielnie przygotować internecie używając gotowych szablonów i grafik, bądź stworzyć własną kartkę, nawet ze zdjęciem. Następnie są one drukowane i dostarczone do adresata przez pocztę polską.

W celu przygotowania kartki wchodzimy na stronę envelo.pl. Jeśli chcemy zrobić swoją unikatową kartkę, trzeba się zarejestrować. Tworzenie kartki jest bardzo proste i intuicyjne. Ceny kartek są przystępne, równoważne z ceną papierowej kartki i znaczka. Ja wysłałam kartkę do moich rodziców, którzy mieszkają dość daleko, więc nie mogę tej kartki teraz osobiście zobaczyć. Mama mówi, że kartka ładnie wygląda a zdjęcie jest artystycznie rozmazane. Nie wiem czy to dobrze, czy źle, ale mama jest zachwycona tym, że dostała pocztówkę ze zdjęciem wnuków.

Ja myślę, że to dość ciekawy pomysł. Można wysłać kartkę bez wychodzenia z domu, bez stania na poczcie (co jest uciążliwe szczególnie w okresie przedświątecznym), bez lizania znaczków (bleeeee). Ale czy to zastąpi klimat ręcznie wypisanej, bądź ręcznie zrobionej kartki?

Co myślicie o takim pomyśle? Wysyłacie kartki na święta, czy raczej korzystacie z elektronicznej formy wysyłania życzeń? Myślicie, że taki pomysł się sprawdzi, czy lepiej wysłać kartkę tradycyjną?

czwartek, 4 grudnia 2014

Ośmiorniczki

Ośmiorniczki zaczęłam robić dawno temu. Część już pokazałam TU. Potem zostały odłożone do pudełka i czekały tam na przypływ weny i lepsze czasy. Ostatnio zostały dokończone a żeby nie czuły się samotnie zrobiłam im jeszcze mamę. Ośmiorniczki mogą służyć do zabawy, ale też świetnie nadają się na poduszkę na igły.


sobota, 29 listopada 2014

Płyn do prania Vizir

Jakiś czas temu dostałam do testowania płyn do prania Vizir. Ucieszyłam się, bo bardzo lubię tę markę. Ja jestem z tego płynu zadowolona, dopiera tak samo dobrze jak proszek. Jeśli ktoś ma ochotę przeczytać moją szczegółową relację z testu, to zapraszam do kliknięcia w poniższy obrazek.

TestMeToo - dołącz do nas

poniedziałek, 24 listopada 2014

Podaj dalej

Jakiś czas temu zgłosiłam się do zabawy "podaj dalej" u Kasi - kreatywnej mamy i parę dni temu otrzymałam od niej przesyłkę :)


Zapraszam do zabawy 2 chętne osoby, które chcą otrzymać ode mnie prezent i zorganizować zabawę u siebie na blogu :)

czwartek, 20 listopada 2014

Zamieszkała u nas rodzina jeży

Jesień, szaro, buro i ponuro, ale dzieciom w domu się nie nudzi. Żeby było weselej, sprowadziły do domu 3 jeże. Trzeba się z nimi ostrożnie obchodzić, bo kolce naprawdę są kłujące.


Pierwszego jeża Piotruś zrobił w zerówce. Pani co jakiś czas oddaje prace dzieci, więc pan jeż był pierwszym kolczastym gościem w naszym domu. 

Madzi automatycznie włączyła się opcja zazdrość. "Mamo, daj mi ziemniaka i wykałaczki i plastelinę jeszcze". I tak powstała pani jeżowa z kokardką na głowie. 

- Mamo, daj jeszcze jednego ziemniaka.
- Ale zostały już tylko małe.
- Może być, zrobię dziecko jeża.

I nawet jeżowe potomstwo ma odpowiednio krótsze kolce.



Piotruś zrobił jeszcze owoce i ponabijał je na kolce jeża. Bajecznie to wyglądało, tylko zanim mama-gapa chwyciła za aparat, to owoce zostały zepsute i plastelina wróciła na swoje miejsce w pudełku.

sobota, 8 listopada 2014

Baletnica

Zamarzyła mi się spódniczka tutu. Oczywiście nie dla mnie, tylko dla Madzi. Kupić - to by było zbyt proste. Lepiej zrobić - taniej będzie. Szukam instrukcji w internecie i kupuję materiał. Mam 4 szpulki tiulu. Myślę sobie, że starczy to na 2 spódniczki i pewnie jeszcze zostanie. O ja naiwna :) Starczyło na pół spódniczki. Cóż było robić... Dokupuję jeszcze 4 szpulki. Spódniczka gotowa a i tak lekko prześwituje. Już teraz wiem, że taka spódniczka musi mieć podszewkę. 8 szpulek + 2 razy koszty wysyłki - no chyba jednak taniej by było kupić gotową tutu. Ale co tam, trochę zabawy z zawiązywanie supełków i moje dzieło jest gotowe.













Madzia założyła spódniczkę na swoje 4 urodziny. Niestety nie należy ona do najwygodniejszych ubrań, ciągle się plącze i gniecie, ale grunt, że ładnie wygląda.


foto by mama (ulinka)
obróbka by tata